ANTONI NIEMCZAK


"By osiągnąć sukces nie tylko w sporcie, czasem trzeba cierpieć..."

Na przestrzeni dziesięcioleci wiele osób rozsławiło naszą "Małą Ojczyznę". Jedną z takich postaci jest światowej sławy sportowiec Antoni Niemczak. Mam tą przyjemność, że znałem go od dzieciństwa. Jako dziecko obserwowałem jego zamiłowanie do sportu. Zawsze był tym, który organizował na miejscowym pastwisku (obecna oczyszczalnia ścieków) grę w piłkę nożną, a po skończonym meczu obowiązkowo biegaliśmy jedno lub dwa okrążenia wokół "błonia".

 



Zarówno w bieganiu jak i rozgrywanych meczach widoczne było ogromne zaangażowanie, wolę walki, upór w dążeniu do bycia najlepszym. Antoni nigdy nie był zamknięty na otoczenie, mimo że już wtedy był najlepszy. Potrafił dostrzegać i doceniać wysiłek młodszych od siebie. Pamiętam sytuację, w której dał cukierki małej dziewczynce, która wygrała  bieg. Uczynił to, mimo faktu, że sam był jeszcze w wieku, w którym cukierek mógł sprawić dużą przyjemność. 

I tak Antoni Niemczak dorastał nieświadomy swego talentu do biegania. W 1980 r. w wieku 24 lat, podczas odbywania służby wojskowej, Antoni zaczął odkrywać w sobie talent do biegania na długich dystansach. Tu zainteresował się nim WKS Wrocław. Jego talent dostrzegł trener Fus. Wielu sportowców w tym wieku swoje najlepsze lata ma już za sobą, ale dla Antoniego przygoda ze sportem dopiero się zaczynała. W wyniku odbywania służby wojskowej i ciężkiej pracy, Antoni odkrył, że bieganie sprawia mu przyjemność, przychodzi z łatwością i nie wymaga - ogromnego jak dla niektórych - wysiłku. Sukcesy naszego rodaka w latach 1984-86  w krajowych mistrzostwach w biegach na 5 km, 10 km, maratonach i pół-maratonach sprawiły, że stał się on najlepszym długodystansowcem w historii Polski. Antoni Niemczak stał się pierwszym Polakiem, który zdobył wszystkie mistrzostwa na długich dystansach w tym samym czasie.

Jednakże do pełni sukcesu brakowało mu tylko udziału w Olimpiadzie. Cel ten udało mu się osiągnąć w 1996 r. podczas olimpijskich zmagań w Seoulu. Jednak nie od razu spełniło się to marzenie jednego z najlepszych maratończyków Polski. Jako pierwszy biegacz w naszym kraju 1984 roku i prawdziwy kandydat do medalu olimpijskiego, Antoni miał wyjechać do Los Angeles. Ale on i drużyna olimpijska musieli pozostać w kraju. Przeszkodził im bojkot przeciw Blokadzie Wschodniej.

W 1992 r. pomimo, że uzyskał najlepszy wynik ze wszystkich maratończyków krajowych, Polski Komitet Olimpijski odmówił mu miejsca w drużynie. Dopiero w 1996 r. Antoni otrzymał szansę uczestnictwa w tych najważniejszych dla każdego sportowca zawodach. Sukces Niemczaka w światowej klasy konkursach zaczął się w 1984 r. kiedy to zdobył I miejsce w maratonie we Wiedniu a następnie wygrał konkurs w Dębnie. Ponadto zajął II miejsce w maratonach New York City (1986 r.), New Jersey (1989 r.), Columbus (1989 r.), Twin Cities (1989 r.), Los Angeles (1990 r.) i w Chicago (1990 r.). Ciągle zajmowane drugie miejsca spowodowały, że w Stanach zaczęto mówić na niego "Mr. Second Place" (Pan Drugie Miejsce). Tę passę przerwało zwycięstwo w maratonie San Fransisco w 1990 r.

Zamiłowanie do biegania pozwoliło mu zobaczyć wiele odległych miejsc, takich jak "kraj kwitnącej wiśni" i poznać wiele różnych kultur. Antoni właśnie w Japonii w 1995 r. zajął II miejsce w prestiżowym maratonie w Tokio. Ustanowił tu rekord Polski (2:09:41), który uczynił go najlepszym maratończykiem tamtego roku. (Relację z tamtego wydarzenia transmitowały na żywo dwie japońskie stacje telewizyjne).

Jednak najbardziej ceni sobie swój pierwszy udział w biegu memoriałowym ks. Bronisława Markiewicza, gdyż jak sam powiedział, bieganie w rodzinnej miejscowości i przed własną publicznością jest najtrudniejsze, nawet jeśli nie ma się poważnych konkurentów. Sukcesy Antoniego Niemczaka mimo ogromnego talentu to ciężka praca, to setki tysięcy przebiegniętych kilometrów, to wyrzeczenia, upór i determinacja a czasem i cierpienie, bo jak często powtarzał "By osiągnąć sukces nie tylko w sporcie, czasem trzeba cierpieć. Kto potrafi to znieść ma zadatki na mistrza."

Liczne wysokie miejsca oraz trzeci czas biegaczy powyżej 40 lat wskazują, że największą siłą tego wspaniałego i jednego z najlepszych maratończyków Polski jest konsekwencja w dążeniu do jasno wytyczonych celów.

Obecnie Antoni Niemczak mieszka w Stanach Zjednoczonych i prowadzi hotel dla sportowców, gdzie są doskonałe warunki do trenowania. Jego przygoda ze sportem trwa nadal. Nie zapomina również o Polsce o Pruchniku, gdzie regularnie przyjeżdża na ważne imprezy sportowe, nie tylko jako współorganizator, ale również jako fundator nagród i upominków.

 

Tadeusz Czaczkowski "Ziemia Pruchnicka" 1/2004